"HOUSE OF BEATA" Beata Kozidrak × KAMP!
- 11 maj
- 2 minut(y) czytania
Są koncerty, na które idę z aparatem i wstępnym planem. I są takie, po których wracam do domu i siedzę chwilę w ciszy, zanim zacznę przeglądać zdjęcia. Ten był właśnie taki. Są zdjęcia, które robię i wiem od razu, że są IDEALNE.
Na House of Beata takich momentów było wiele.

House of Beata to projekt, który trudno zaszufladkować. Oficjalnie: solowy repertuar Beaty Kozidrak w elektronicznych aranżacjach łódzkiego trio KAMP!.
W praktyce: coś znacznie trudniejszego do opisania słowami. Wieczór, który miał klimat domówki - intymny, ciepły, osobisty - a jednocześnie brzmiał i wyglądał jak wielkie, pulsujące widowisko. Te dwa światy nie powinny do siebie pasować.
A jednak działały.
Tytuł projektu to nie chwyt marketingowy. Scenografia, sposób prowadzenia wieczoru, energia między artystką
a publicznością - wszystko to naprawdę sprawiało, że widz czuł się jak gość, nie jak widz. Beata od pierwszych minut dawała poczucie, że to Jej przestrzeń i że chętnie się nią dzieli.
KAMP! - trio, które od lat wyznacza kierunki polskiej elektroniki - przygotowało aranżacje, które nie tylko odświeżyły dobrze znane melodie, ale nadały im zupełnie nową tożsamość. Synthpopowy puls, klubowa energia, brzmienia, które rozpoznajesz, a jednocześnie słyszysz po raz pierwszy. Kilka momentów w setliście wywołało reakcję natychmiastową - tłum zaczął tańczyć, śpiewać, i przez chwilę przestawało być ważne, gdzie jesteś i ile masz lat.

Fotografowanie House of Beata to była praca na kontrastach. Z jednej strony potrzeba szerokich kadrów - panoram sceny, tłumu, świateł - żeby pokazać skalę i atmosferę. Z drugiej, właśnie na takim koncercie najcenniejsze są detale: wyraz twarzy w połowie frazy, dłoń uniesiona nad głową, moment, gdy refren trafia w publiczność i widać to w setkach oczu jednocześnie.
Efekty możecie ocenić sami w galerii poniżej.
Jeśli nie byliście 29 listopada i żałujecie to dobra wiadomość:
projekt wraca do Łodzi. 29 maja 2026 roku BEATA × KAMP! House of Beata zagra na Łódzkich Juwenaliach, na skwerze przy ul. Lutomierskiej. Tym razem pod otwartym niebem,
w zupełnie innej przestrzeni i energii.
Ja będę tam z aparatem. Do zobaczenia.


































































Komentarze